Gdzie trafia pomoc Fundacji Kornice i w jaki sposób wspiera ona dzieci w potrzebie? W tym artykule przyglądam się jej działaniom, poznaję historie stojące za udzielanym wsparciem i sprawdzam, jak dociera ono do najmłodszych. Zastanawiam się też, jak można odnaleźć dzieci, którym pomoc jest najbardziej potrzebna, i co każdy z nas może zrobić, by poprawić ich sytuację.

Hasło „Gdzie są TE dzieci?” pojawiło się na billboardach Fundacji Nasze Dzieci Kornice w kampanii o spadku dzietności. Grafika porównywała liczebność rodzin w kolejnych dekadach: około sześciorga dzieci na parę w latach 50., czworo w latach 80. i 2,5 współcześnie. Towarzyszyły jej zdjęcia dzieci na tle zboża, niemowlęcia, polska flaga oraz piktogramy rodziny z wózkiem. Kampania dotarła do wielu miast. W samym lipcu cennikowa wartość wykupionej powierzchni reklamowej przekroczyła 16,6 mln zł, w tym około 16,15 mln zł przypadało na billboardy z hasłem o dzieciach i rodzinach.
Fundacja Kornice, znana również jako Fundacja Nasze Dzieci, opiera działalność na trzech filarach: edukacji, wierze i zdrowiu. Jeśli szukasz podobnych treści, poznaj edukacyjne warsztaty i spektakle operowe. Założył ją i ufundował Mateusz Kłosek, właściciel Eko-Okien. W 2021 roku firma osiągnęła ponad 2,8 mld zł sprzedaży i około 250 mln zł zysku. Wcześniejsze kampanie fundacji obejmowały billboardy „Mam 11 tygodni” i „Kochajcie się Mamo i Tato”, a także przekazy religijne i antyaborcyjne. Według szacunków trzymiesięczna kampania z wizerunkami płodów kosztowała około 5,5 mln zł, choć emitowano ją dłużej.
Między billboardem a rzeczywistością: dlaczego samo 500+ nie odwróciło trendu?
Billboardy zachęcały do rozmowy o spadku liczby urodzeń, jednak ich liczby stanowiły element reklamowej infografiki, a nie pełny obraz demografii. Na dzietność wpływa wiele czynników. Program 500+ — najpierw obejmujący drugie i kolejne dziecko, a później także pierwsze — nie zwiększył liczby urodzeń tak, jak oczekiwali jego twórcy. Warto też poprawnie zapisywać dekady: „lata 50.” i „lata 80.”. Apostrof może sugerować pominięte cyfry roku.
Kampanię komentowano również w kontekście źródeł grafik i przekazu. Podobną infografikę wykorzystywał w 2018 roku na Węgrzech ruch Hozz Világra Még Egy Magyart, czyli „Urodź następnego Węgra”. Fundacja prowadzi też działania pomocowe: telefon wsparcia, inicjatywy wspierające macierzyństwo i projekty związane z hospicjami perinatalnymi. Skoro już poruszamy ten temat to sprawdź zasady przekazywania darowizn innym fundacjom. Jako mężczyzna uważam, że o dzietności warto rozmawiać, zestawiając rzetelne dane z uważnością na różne doświadczenia rodzin, zamiast sprowadzać złożony temat do jednego billboardowego hasła.
Ile kosztowały billboardy Fundacji Kornice? Skala kampanii reklamowej
Kampania Fundacji Nasze Dzieci Kornice objęła całą Polskę — billboardy pojawiły się w wielu miastach, a liczba nośników sięgnęła 2353. Fundacja nie ujawniła łącznego kosztu akcji, dlatego dostępne kwoty to szacunki oparte na cennikach reklamowych. Rzeczywista zapłata mogła być niższa, ponieważ duże zakupy pozwalają negocjować rabaty, a cena zależy też od lokalizacji, formatu i czasu ekspozycji.
Na szacowane koszty kampanii składają się między innymi:
- około 5,5 mln zł za jedną z wcześniejszych kampanii trwającą trzy miesiące;
- ponad 16,6 mln zł cennikowej wartości powierzchni outdoorowej w lipcu, z czego 16,15 mln zł przypisano akcji „Gdzie są TE dzieci?”;
- 2,5–3 mln zł miesięcznie według jednego z artykułów;
- 26,2 mln zł za dwa miesiące kampanii w 2022 roku.
Według wyliczeń domu mediowego Media People, opartych na danych Kantar Media, jedna z wcześniejszych kampanii mogła kosztować około 5,5 mln zł za trzy miesiące; trwała jednak dłużej. Jeszcze większą skalę osiągnęła akcja „Gdzie są TE dzieci?”: w lipcu cennikowa wartość wykupionej powierzchni outdoorowej przekroczyła 16,6 mln zł, z czego 16,15 mln zł przypisano tej kampanii. Są to szacunki, a nie potwierdzone rozliczenia fundacji.
Od 2,5 mln zł miesięcznie do gigantycznej skali reklam

Kolejne szacunki wskazywały coraz wyższe wydatki. Jeden z artykułów oceniał miesięczny koszt billboardów na 2,5–3 mln zł, czyli ponad 10 mln zł przez cztery miesiące. Z kolei w przypadku 2022 roku podawano 26,2 mln zł za dwa miesiące. Przemnożenie tej kwoty przez sześć dawałoby orientacyjnie 157,2 mln zł rocznie, ale to tylko ekstrapolacja, nie potwierdzony budżet.
Za kampaniami stoją Fundacja Nasze Dzieci Kornice i jej fundator Mateusz Kłosek, właściciel Eko-Okien. Reklamy promowały różne hasła: „Mam 11 tygodni”, „Kochajcie się Mamo i Tato”, „Pokój, pokój, pokój” oraz przekaz o spadającej dzietności. Dane pokazują skalę zakupu przestrzeni reklamowej, lecz bez jawnych rozliczeń nie da się ustalić faktycznych wydatków.
Ciekawostka: cennikowa wartość reklam nie musi odpowiadać kwocie zapłaconej przez fundację — przy zakupie tysięcy billboardów możliwe są rabaty, a ceny różnią się zależnie od lokalizacji i czasu ekspozycji.
Kto stoi za Fundacją Kornice i jej prorodzinnymi inicjatywami?
Fundację Nasze Dzieci Kornice założył Mateusz Kłosek, przedsiębiorca i właściciel eksportującej okna firmy Eko-Okna. W wywiadach podkreślał, że w życiu społecznym i biznesie ceni stabilność oraz wartości rodzinne. Łączy więc działalność gospodarczą z katolicką wiarą i wspieraniem rodzin.
Fundacja skupia się na trzech obszarach: edukacji, wierze i zdrowiu. Wspiera rodzinę jako środowisko wychowania, a największy rozgłos zyskała dzięki ogólnopolskim kampaniom billboardowym — od haseł „Mam 11 tygodni” i „Kochajcie się, Mamo i Tato” po pytanie „Gdzie są TE dzieci? Zobacz inny artykuł, w którym też była o tym mowa.”, które odnosiło się do spadku dzietności. Ponadto wspiera hospicja perinatalne, prowadzi telefon wsparcia i deklaruje pomoc kobietom w ciąży w łączeniu życia rodzinnego z zawodowym. Działania te wyraźnie odzwierciedlają przekonania fundatora.
Tysiąc złotych wsparcia i kampanie, które wywołały debatę
Billboardy przyniosły fundacji największą rozpoznawalność, choć organizacja prowadzi też kampanie religijne z hasłami „Pokój, pokój, pokój” i „Niech zstąpi duch Twój”. Podawane w materiałach liczby o dzieciach w rodzinach mają zwracać uwagę na zmiany demograficzne, ale uproszczone porównania budzą dyskusje. Krytycy kwestionują również formę i język części projektów, a niektóre hasła stały się elementem szerszego sporu o aborcję i prawa reprodukcyjne.
Eko-Okna także wspierają rodziny: firma oferowała rodzicom świadczenie w wysokości tysiąca złotych, pomoc materialną dla dużych rodzin, niepełny wymiar pracy dla mam oraz finansowane pielgrzymki dla chętnych pracowników. Choć są to inicjatywy przedsiębiorstwa, a nie fundacji, razem pokazują, jak Kłosek wciela swoje przekonania w życie. Wokół Kornic łączą się zatem działalność charytatywna, promocja wartości katolickich i głośne kampanie społeczne. Fundacja działa w obszarach edukacji, wiary i zdrowia.
Ciekawostka: kampania „Gdzie są TE dzieci?” nawiązywała do problemu spadku dzietności, ale jej billboardowa forma sprawiła, że przekaz szybko stał się częścią szerszej debaty o prawach reprodukcyjnych.
Pomoc rodzinom w trudnych sytuacjach: hospicja perinatalne i wsparcie rodziców
Diagnoza ciężkiej wady rozwojowej w ciąży wywołuje lęk i zmusza rodziców do trudnych decyzji. Dlatego potrzebują rzetelnych wyjaśnień, czasu na pytania i przestrzeni na własne emocje.
Hospicjum perinatalne wspiera rodziny, gdy choroby dziecka nie można wyleczyć lub rokowania są bardzo poważne. Zależnie od potrzeb w zespole pracują lekarz, położna, psycholog, pracownik socjalny i osoba udzielająca wsparcia duchowego. Jeszcze przed porodem omawiają możliwy przebieg ciąży i porodu, plan opieki nad dzieckiem oraz potrzeby rodziców i rodzeństwa.
Zespół nie narzuca decyzji ani nie obiecuje konkretnego przebiegu wydarzeń, bo diagnoza może się zmienić, a każda rodzina jest inna. Pomaga za to poznać dostępne możliwości, skoordynować konsultacje i przygotować się na krótkie życie dziecka lub czas po jego odejściu. Rodzice potrzebują przede wszystkim uważności, jasnych informacji i wsparcia bez oceniania.
Bliskość i wsparcie, gdy przyszłość pozostaje niepewna

Po narodzinach dziecka pomoc może być kontynuowana w szpitalu i w domu. Rodzina otrzymuje konsultacje, praktyczne wskazówki dotyczące opieki oraz porady, jak łagodzić ból i inne objawy. Jeśli wymaga tego stan dziecka, specjaliści wspólnie z rodzicami ustalają plan leczenia i wyjaśniają, które procedury mogą pomóc, a które jedynie obciążą dziecko. Ważne pozostają też bliskość, dotyk i wspólny czas.

Rodzina potrzebuje wsparcia także po porodzie i wypisie. Psycholog, grupy wsparcia i rozmowy z innymi rodzicami pomagają oswoić samotność, żałobę, zmęczenie i sprzeczne emocje. Specjalista może również podpowiedzieć, jak wyjaśnić sytuację rodzeństwu — prostym językiem, odpowiednio do wieku i bez zbędnych szczegółów. Wsparcie oznacza tu przede wszystkim obecność i szacunek dla potrzeb każdej rodziny.
Warto wiedzieć, że hospicjum perinatalne może wspierać rodzinę już w czasie ciąży — nie tylko w opiece nad dzieckiem, lecz także w przygotowaniu planu porodu, rozmowie o dostępnych możliwościach i zadbaniu o potrzeby rodziców oraz rodzeństwa.
Źródła:
- https://www.bialystokonline.pl/500-nie-pomoglo-fundacja-pyta-gdzie-sa-te-dzieci,artykul,131048,1,1.html
- https://www.wirtualnemedia.pl/fundacja-kornice-ile-wydala-na-billboardy-gdzie-sa-te-dzieci,7169777654642817a
- https://businessinsider.com.pl/biznes/fundacja-kornice-to-oni-stoja-za-slynnymi-billboardami-w-calej-polsce/87mrdv2
- https://krytykapolityczna.pl/kraj/kampania-gdzie-sa-te-dzieci-siec-antygender-wegry/
- https://www.fundacjakornice.pl/pl/aktualnosci/swieta-cz1










